[ Home ] [ Provida Mater ] [ Primo Feliciter ] [ Cum Sanctissimus ] [ Z Katechizmu Kościoła Katolickiego ] [ Sobor Watikanski] [ Kodeks Prawa Kanoniczego ] [ Pawel VI ] [ Jan Pawel II ][ Adhortacje Apostolskie ]
JAN PAWEL II
Do
uczestników międzynarodowego sympozjum instytutów świeckich[1]
Rzym, 1 lutego 1997
Eminencjo, Księże
Kardynale, Czcigodni Bracia w biskupstwie i kapłaństwie, ukochani Bracia i Siostry!
1. Serdecznie was
przyjmuję na tej specjalnej audiencji, przez którą pragniemy przypomnieć i uczcić
ważną datę dla instytutów świeckich. Dziękuję Kardynałowi Martinez Somalo za
słowa, którymi wyrażając uczucia was wszystkich pokazał we właściwym świetle
znaczenie tego spotkania, które symbolicznie gromadzi w tej Auli niezliczone osoby
rozproszone po całym świecie. Dziękuję także waszemu przedstawicielowi, który
przemawiał po Kardynale.
Macierzyńska troska i
mądra czułość Kościoła wobec jego dzieci, które poświęcają życie Chrystusowi w
różnych formach specjalnej konsekracji, wyraziła się przed pięćdziesięciu laty w
konstytucji apostolskiej Provida Mater Ecclesia. Nadała ona nowy porządek
kanoniczny chrześcijańskiemu doświadczeniu instytutów świeckich[2].
Ze szczęśliwym
wyczuciem wyprzedzając niektóre tematy, które miały znaleźć swe właściwe
sformułowanie na Soborze Watykańskim II, mój szlachetnej pamięci poprzednik Pius XII
zatwierdził swą władzą apostolską drogę i formę życia, która już od wieku
przyciągała wielu chrześcijan, mężczyzn i kobiety: zobowiązali się oni do
naśladowania Chrystusa dziewiczego, ubogiego i posłusznego, pozostając w warunkach
życia własnego stanu świeckiego. Pięknie jest dostrzec w tej pierwszej fazie historii
instytutów świeckich poświęcenie i ofiarę tylu braci i sióstr w wierze, którzy
nieustraszeni stawiali czoła wyzwaniom nowych czasów. Dali oni odpowiednie świadectwo
prawdziwej chrześcijańskiej świętości w różnych warunkach pracy, mieszkania,
wtopienia się w życie społeczne, ekonomiczne i polityczne wspólnot ludzkich, do
których należeli.
Nie możemy zapomnieć
rozumnego zaangażowania, z jakim niektórzy wielcy ludzie Kościoła towarzyszyli takiej
drodze w latach, które poprzedzały bezpośrednio ogłoszenie Provida Mater Ecclesia.
Spośród wielu, oprócz wymienionego Papieża, miło mi wspomnieć z serdeczną
wdzięcznością ówczesnego zastępcę Sekretarza Stanu, przyszłego papieża Pawła VI,
Mons. Giovanni Battistę Montiniego oraz tego, który w czasach Konstytucji apostolskiej
był Podsekretarzem Kongregacji Zakonów czcigodnego Kardynała Arcadio Larraona,
którzy mieli wielki udział w opracowaniu i zdefiniowaniu doktryny i postanowień
kanonicznych zawartych w dokumencie.
2. Z odległości pół
wieku Provida Mater Ecclesia ukazuje się nam jako bardzo aktualna. Odsłoniliście
to wyraźnie w czasie prac waszego międzynarodowego sympozjum. Charakteryzuje się ona
raczej przez swoje prorockie natchnienie, które zasługuje na podkreślenie. Forma życia
instytutów świeckich istotnie dziś, bardziej niż kiedykolwiek, ukazuje się jako
sposób opatrznościowy i skuteczny ewangelicznego świadectwa w okolicznościach
uwarunkowanych przez dzisiejszą sytuację kulturalną i społeczną, w której Kościół
jest powołany do życia i do pełnienia własnej misji. Wraz z aprobatą takich
instytutów, Konstytucja, uwieńczając duchowe dążenie, które ożywiało życie
Kościoła przynajmniej od czasów św. Franciszka Salezego uznała, że doskonałość
życia chrześcijańskiego może i powinna być przeżywana w każdych okolicznościach i
w każdej sytuacji egzystencjalnej, będąc powołaniem do powszechnej świętości (por.
PME 7). Stwierdzała ona w konsekwencji, że życie zakonne rozumiane w swej
właściwej formie kanonicznej nie wyczerpywało w samym sobie wszystkich możliwości
pełnego pójścia za Panem i zapowiadała, że poprzez obecność i świadectwo
świeckiej konsekracji dokona się odnowa chrześcijańska życia rodzinnego, zawodowego i
społecznego, dzięki której powstaną nowe i skuteczne formy apostolstwa, skierowane do
osób i środowisk normalnie dalekich od Ewangelii i jakby niedostępnych dla jej
głoszenia.
3. Już przed laty,
zwracając się do uczestników II Międzynarodowego Kongresu Instytutów Świeckich,
zapewniałem, że one znajdują się [...] jakby w centrum konfliktu, który niepokoi i
dzieli współczesnego ducha[3]. Za pomocą tego wyrażenia
chciałem podjąć niektóre rozważania mego czcigodnego poprzednika Pawła VI, który
mówił o instytutach świeckich jako o odpowiedzi na głęboki niepokój: niepokój o
znalezienie drogi syntezy pomiędzy pełną konsekracją życia rad ewangelicznych i
pełną odpowiedzialnością za obecność i działanie przemieniające od wewnątrz
świat, by go kształtować, doskonalić i uświęcać[4].
Z jednej strony, istotnie
towarzyszymy gwałtownemu rozprzestrzenianiu się form religijności, które proponują
doświadczenia urzekające, czasami także zobowiązujące i wymagające. Jednak akcent
jest tam położony bardziej na poziom wzruszeń i intensywność doświadczenia, niż na
stronę ascetyczną i duchową. Można uznać, że takie formy religijności próbują
odpowiedzieć na ciągle odnawiające się gorące pragnienie zjednoczenia z Bogiem, na
poszukiwanie ostatecznej prawdy o Nim i o przeznaczeniu ludzkości. Odznaczają się
urokiem nowości i łatwego uniwersalizmu. Te doświadczenia jednak przedstawiają
niejasną koncepcję Boga, daleką od tej, jaką ofiaruje Objawienie. One ponadto
powodują oderwanie od rzeczywistości i od konkretnej ludzkiej historii.
Tej religijności
przeciwstawia się fałszywą koncepcję świeckości, wedle której Bóg pozostaje obcy
budowaniu przyszłości ludzi. Więź z Nim jest uważana za prywatny wybór i subiektywny
problem, który może być najwyżej tolerowany, byleby tylko nie pretendował do
wpływania w jakikolwiek sposób na kulturę czy społeczeństwo.
4. Jak więc zmierzyć
się z tym ogromnym konfliktem, który przechodzi przez duszę i serce współczesnej
ludzkości? To staje się wyzwaniem dla chrześcijanina: wyzwaniem, by stać się twórcą
nowej syntezy pomiędzy najwyższą możliwością przylgnięcia do Boga i do Jego woli, a
najwyższą możliwością uczestnictwa w radościach i nadziejach, udrękach i
cierpieniach świata, by kierować go ku planowi całkowitego zbawienia, jaki Bóg Ojciec
objawił nam w Chrystusie i ustawicznie daje nam do naszej dyspozycji poprzez dar Ducha
Świętego.
Członkowie instytutów
świeckich właśnie do tego się zobowiązują, wyrażając swą pełną wierność
profesji rad ewangelicznych w formie życia świeckiego obciążonego ryzykiem i wymogami
często nie dającymi się przewidzieć, ale bogatego w specyficzne i oryginalne
możliwości.
5. Pokorni i dumni
nosiciele przemieniającej mocy Królestwa Bożego, świadkowie odważni i oddani zadaniu
misji ewangelizowania kultur i ludów, członkowie instytutów świeckich, są w historii
znakiem Kościoła przyjaznego ludziom, zdolnego do ofiarowania pociechy w każdym rodzaju
cierpienia, gotowego do podtrzymywania każdego prawdziwego postępu wobec ludzkiego
współżycia, ale równocześnie nieprzejednanego wobec wyboru śmierci, przemocy,
kłamstwa i niesprawiedliwości. Są oni również dla chrześcijan znakiem i wezwaniem do
obowiązku objęcia troską w imię Boga stworzenia, które pozostaje przedmiotem
miłości i upodobania swego Stwórcy, także jeśli jest naznaczone sprzeciwem buntu i
grzechu i potrzebuje wyzwolenia od zepsucia i śmierci.
Czy można się dziwić,
że środowisko, z którym oni będą musieli się zmierzyć często będzie mało
skłonne do zrozumienia i przyjęcia ich świadectwa?
Kościół dziś oczekuje
mężczyzn i kobiet, zdolnych do świadczenia w nowy sposób o Ewangelii i jej radykalnych
wymaganiach, a równocześnie znajdujących się wewnątrz egzystencjalnej sytuacji
wielkiej części stworzeń ludzkich. A także świat, często nieświadomy tego, pragnie
spotkania z prawdą Ewangelii dla prawdziwego i integralnego postępu ludzkości według
planu Boga.
W tego rodzaju sytuacji
oczekuje się od instytutów świeckich wielkiego zdecydowania i wyraźnego przylgnięcia
do typowego charyzmatu ich konsekracji: tworzenia syntezy wiary i życia, Ewangelii i
historii ludzkiej, całkowitego oddania się chwale Bożej i bezwarunkowej
dyspozycyjności dla pełni życia w służbie braciom i siostrom na tym świecie.
Członkowie instytutów świeckich z powołania i misji znajdują się w punkcie
skrzyżowania pomiędzy inicjatywą Boga a oczekiwaniem stworzenia: inicjatywą Boga,
którą przynoszą światu przez miłość i wewnętrzne zjednoczenie z Chrystusem;
oczekiwaniem stworzenia, które podzielają w codziennej, świeckiej sytuacji ludzi im
podobnych, obciążając się sprzecznościami i nadziejami każdego bytu ludzkiego, a
przede wszystkim tych najsłabszych i cierpiących.
W każdym razie
instytutom świeckim jest powierzona odpowiedzialność za głoszenie wszystkim tej misji,
poświadczenie jej specjalną konsekracją w radykalizmie rad ewangelicznych, aby cała chrześcijańska wspólnota realizowała
z coraz większym zaangażowaniem zadanie, które Bóg w Chrystusie jej powierzył wraz z
darem swego Ducha (por. VC 17-22).
6. Świat współczesny
wydaje się być szczególnie wyczulony na świadectwo tego, kto potrafi wziąć na siebie
odpowiedzialność za rozpoznanie epoki i plan budowania nowej, bardziej sprawiedliwej
ludzkości. Nasze czasy to czasy wielkich przewrotów kulturalnych i społecznych.
Z tego powodu coraz
jaśniej okazuje się, że misja chrześcijanina w świecie nie może być sprowadzona do
czystego i prostego przykładu szlachetności, kompetencji i wierności obowiązkom. To
wszystko jest już wcześniej założone. Idzie o przyswojenie sobie tych samych uczuć
Jezusa Chrystusa, aby być w świecie znakiem Jego miłości. To jest sensem i celem
autentycznej świeckości chrześcijańskiej i następnie celem i wartością
chrześcijańskiej konsekracji przeżywanej w instytutach świeckich.
Po tej linii okazuje się
jak najbardziej ważne, by członkowie instytutów świeckich przeżywali intensywnie
braterską komunię, czy to wewnątrz własnego instytutu, czy z członkami różnych
instytutów. Właśnie dlatego, że są rozproszeni jak drożdże i sól w środku
świata, winni uważać się za uprzywilejowanych świadków wartości braterstwa i
chrześcijańskiej przyjaźni, dziś tak bardzo koniecznych przede wszystkim na wielkich
obszarach zurbanizowanych, które już skupiają wielką część światowej populacji.
Życzę, by każdy
instytut świecki stał się taką szkołą miłości braterskiej, tym płonącym
ogniskiem, z którego wielu mężczyzn i kobiet może zaczerpnąć światła i ciepła dla
życia w świecie.
7. Na koniec proszę
Maryję, by dała wszystkim członkom instytutów świeckich jasność swego spojrzenia na
sytuację świata, głębię swej wiary w słowo
Boże i gotowość swojej dyspozycyjności w wykonywaniu
tajemniczych planów dla współpracy coraz bardziej wnikającej w dzieło zbawienia.
Powierzając Jej
macierzyńskim dłoniom przyszłość instytutów świeckich, wybranej części ludu
Bożego, udzielam każdemu z was tu obecnych Błogosławieństwa Apostolskiego, które
chętnie rozciągam na wszystkich członków instytutów świeckich, rozproszonych na
pięciu kontynentach.